niedziela, 17 stycznia 2016

002. THE EXILE

Boże Narodzenie, rok 1996

- Nie powinnaś iść na tę imprezę. Harry i Ron twierdzą, że Malfoy jest zamieszany w wypadek z Katie - syknęła Hermiona, kiedy przepychały się przez uczniów wychodzących z zamku i tych jeszcze żegnających się ze znajomymi, którzy zostawali na święta w Hogwarcie.
- Harry i Ron twierdzą również, że korzystanie z zaklęć nabazgranych w podejrzanym podręczniku jest zabawne i na pewno nie bezmyślne.
- Nie zaprzeczę. Ale ja też uważam towarzystwo Malfoya za podejrzane. Co jeśli naprawdę jest Śmierciożercą?
- A jeśli jest to na pewno będzie się przejmował kimś takim jak ja, już to widzę - prychnęła Krukonka zajmując miejsce przy swoim stole.
- Przyjaźnisz się ze mną i chłopakami od czwartej klasy, to wystarczający powód dla tych Ślizgonów, żeby cię co najmniej nie lubić.
- Nott jest inny, nie próbuje tanich sztuczek jak na przykład Zabini.
- Zabini też się przy tobie kręci? I nie wydaje ci się to dziwne?
- Daj spokój, cieszmy się z tego, że nie ma tutaj Rona. Przez całe święta będziesz mogła spokojnie siedzieć w pokoju wspólnym bez niego. No i bez teorii spiskowych Harry'ego.
- Może masz rację... Malfoy chyba nie odwaliłby żadnego numeru w Hogwarcie, na dodatek przy tylu świadkach. Poza tym... - Gryfonka zagryzła dolną wargę spoglądając na stół Ślizgonów. Malfoy nie wydawał jej się w tym momencie taki zły. W jego otoczeniu siedział Zabini, Nott i Parkinson, czyli cała jego okropna paczka. Dwóch tępych osiłków, którzy robili za jego gwardię osobistą, nigdy nie zaliczała do jego towarzystwa, byli na to zbyt głupi. Malfoy i reszta byli odpowiedzialni za myślenie, oni tylko mieli robić dobre wrażenie. Albo raczej złe, bo nie mieli dobrej opinii w szkole, a nigdy też im na tym specjalnie na tym nie zależało. Co tamci dobrze potrafili wykorzystać. Ale teraz, gdy tak siedzieli przy prawie pustym stole, w swoich normalnych ubraniach, a nie prostych, czarnych szatach wydawali się być zupełnie inni. Blaise opowiedział im chyba kolejny dowcip bo zanosili się śmiechem. Zauważyła już wcześniej, że Nott czasem zerka w ich stronę i nieznacznie się uśmiecha. - Poza tym nie powinnam zabraniać ci się z kimś przyjaźnić tylko dlatego, że ja tej osoby nie lubię. Ron właśnie taki jest i nie mogę tego znieść, więc na pewno nie będę taka sama. Malfoyowi nie ufam ale Nott wydaje się być w porządku. Często go widziałam w bibliotece...
- A kto chodzi tak często do biblioteki nie może być taki zły, nie? Na przykładzie Ronalda chociażby, był tam może trzy razy w życiu i widać na jaką szumowinę względem kobiet wyrósł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz